The great river

Dzisiejsza notka jest pochwałą mojego nowego łupu - pięknej, tiulowej sukienko/tuniki i kolejnym argumentem za tym, że kupowanie w second handach to interes życia ;) Jest naprawdę niesamowita, wykonana w Anglii z największą precyzją przez Johna Zacka. Suknie jego projektu można znaleźć między innymi na ASOSie. Moja kosztowała chyba maksymalnie tyle, co sama przesyłka za taką suknię z UK...a więc grzechem byłoby nie poświęcić jej kilku fotek :)

Moje okulary i torebka to prezent od mamy - okulary są żywcem z PRLu, a torebkę mama-najlepszy łowca łupów, jakiego znam, upolowała sama.

Rzeka, którą widzicie na zdjęciach wraz z ruinami starego pałacu płynie niedaleko mojego domu...latem jest tam naprawdę co fotografować, ale do lata jeszcze daleko, niestety...

A więc, podsumowując:

Moje okulary - made in PRL, spadek po mamie
Torebka - sh, prezent od mamy
Sukienko/tunika - John Zack
Perły&koraliki - lokalny sklep/mojej babci, ale i tak je sobie przywłaszczyłam ;)
Buty - Fiore (allegro.pl)
Eko skóra - Cubus (ale tylko na wyprzedaży xD)


Translation:


Today's entry is dedicated to my new achievement - a beautiful, tulle dress. It is made by John Zack - You can buy his dresses on ASOS. Because of my views on eco-living I bought this one in second hand ;)

I've got these glasses and handbag as a present from my mum. She bought this glasses in 1970 and the handbag comes from sh. She is the best rummager I have ever known!

The river with the ruins of old palace, which You see on the pictures are stuated near my house. In the summertime it's really nice to go for a walk there.

To sum up, my today's outfit:

Glasses - my mum's. Now mine :)
Handbag - sh
Dress - John Zack
Pearls&necklace - local shop/my grandma's, but I wear them hah ;)
Flats - Fiore ( bought on allegro.pl )
Eco leather jacket - Cubus


























Podczas spaceru znalazłam naprawdę malutkie, urocze gniazdko. Nie można było tego tak zostawić, bez fotki ;)

During my walk I found this little nest. It was really charming :)

Roses

Dzisiejszy wpis jest o...różach. Właściwie, to nie było żadnego olśnienia, które doprowadziłoby mnie do tej tematyki, po prostu zorientowałam się, że mam dość dużo rzeczy w różany deseń no i tak jakoś wyszło, że zrobiłam zdjęcia :) Za oknami ponownie zima, więc potrzebowałam jakiejś alternatywy...


Translation:

Today's note is about...roses. There was no reason to choose this theme. I just realized that I have a lot of things in rose pattern. I live in the middle of Europe, so in March it should be sunny...but in front of my house it is snowing again...so I needed an alternative.









Ta ususzona róża ma aż (!) 6 lat.

It's nearly 6 years since I dried this rose.







Kula dla złotej rybki, która służy mi jako świecznik ;)

Aquarium for goldfish, which is used for candlestick ;)







Kolczyki, które nosiła moja mama jeszcze za czasów liceum. Dziś należą do mnie :)

My mother wore these earrings, when she was in secondary school. Now they are mine :)




Jedne z moich ulubionych kolczyków - kupiłam je w C&A.

One of my favourite earrings - I bought them in C&A.

Łucja is awarded ;)

Dzisiaj zostałam nagrodzona tytułem "Your blog is fabulous" przez wspaniałą Lady Jehanné.H., autorkę bloga www.thy-ladys-secret-memoirs.blogspot.com. Czuję się naprawdę doceniona i za to bardzo dziękuję :)


Translation:

Today I was awarded the title "Your blog is fabulous" by the lovely Lady Jehanné.H., author of the blog www.thy-ladys-secret-memoirs.blogspot.com. I feel really appreciated and thank you very much for that! :)





The rules :
1. Put the logo on your blog or post.
2. Nominate 'at least' 10 blogs which you think are fabulous.
3. Be sure to link to your nominees within your post.
4. Let them know that they have received this award by commenting on their blog.
5. Share the love and link to this post and to the person from whom you received your award.


It was hard to choose this 'favourite' ones, buuut I nominate:

1. Alessandra - www.design-you.blogspot.com
2. Ula - www.adamantwanderer.blogspot.com
3. Hippiegirl - www.street-inspiration.blogspot.com
4. Ali - www.babyimgonnaleaveyou.blogspot.com
5. Noray - www.mustikoita.blogspot.com
6. Woman in grey - www.woman-in-grey.blogspot.com
7. Betsy - www.frombetsywithlove.com
8. Dominika - www.littleworldofcalineczka.blogspot.com
9. Song of style - www.songofstyle.blogspot.com
10. I should nominate a lot of other, amazing blogs, so I will leave this point empty.

A little bit of sunshine

Ponieważ niedawno pierwszy raz po wielu wielu miesiącach mroku, zimna i cienia pojawiły się pierwsze promienie słońca, bezczelnie wykorzystałam całe pół godziny światła ;) To było bardzo pożyteczne pół godziny, które zaowocowało zdjęciami kwiatów lub czegoś, co udaje w moim domu kwiaty...najprawdopodobniej dlatego, że nie trzeba ich podlewać ;)
Kolorystyka mojego 'twórczego pokoju' jest połączeniem czerwieni z pomarańczem oraz miodowym drewnem i metalem, dlatego gdy słońce przebija się przez wielkie okna od południowej strony i prześwietla masę świeczników, wazonów, czy butelek z kolorowego szkła, grzechem byłoby nie wziąć aparatu w rękę :)

Pierwsze zdjęcia przedstawiają poszczególne etapy życia jedynego prawdziwego kwiatka, jakiego posiadam. Dostałam go od swojego brata, dlatego w ramach wdzięczności staram się utrzymać różowo-zielony kolor trójki hiacyntów jak najdłużej ;)

Pozostałe fotki to wszystko, co u mnie udaje kwiatki. Czyli gałązki z suszonymi daktylami, owinięte na drucikach i kolorowe trawy.


Translation

After four months of darkness, cold and shade, I decided to use the first rays of the sun and take a photos of flowers at my home...or something, which seems to be a flower ;)
Colour scheme of my 'creative room' is a combination of red and orange with honey wood and metal, so when the sun enters through the large windows on the south side and falls into the mass of candlesticks, vases or bottles, made of colored glass, it would be a sin not to take the camera in hand :)

First pictures represent the various stages of life of the one true flower, which I possess. I got it from my brother :)
The other pictures show everything else, which is substitute for real flowers = twigs full of dry dates and colored grasses.

































In the country

Dzisiejsza sesja jest wynikiem ostatniej wyprawy do second handów i kupienia dosłownie ton ubrań w kwiecisty deseń. Pomysł na elementy kowbojskie wyniknął z mojego fatum - ile razy włączę 'Ale kino' lub 'Movies24', to trafiam tylko i WYŁĄCZNIE na filmy typu western. Być może to przeznaczenie...w każdym razie wypełniłam tą wolę niebios w całkiem niezły sposób (mam nadzieję ;)). Fascynacja motywem słomkowego kapelusza raczej nie odbije się na nowej kolekcji damskich toreb, którą właśnie przygotowuję - jestem niezwykle wierna swoim intensywnym kolorom i zwariowanym deseniom. W każdym razie, nie przewidziałam nic dla fanów country, ale jeśli dostanę zamówienie na coś dla maniaczek westernów, na pewno podejmę wyzwanie ;)

Sukienka, oczywiście pochodzi z sh - wyprodukowana przez New York Laundry. Kupowanie w lumpeksach sprawia mi ogromną radość...nie chodzi tutaj tylko o to, by nie wyglądać jak klon. Po prostu to, co znajduje się w sklepach jest gotowym produktem - wchodzimy i podświadomie czujemy, że 'to się teraz nosi'. To strasznie zaciemnia nasze poczucie estetyki i usypia na pewien czas pogoń za własnym stylem. W końcu styl to nie tylko to, jakie rzeczy wybieramy, ale co kieruje nami przy wyborze - wygoda, kolorystyka, potrzeba wyróżniania...Nie da się ukryć, że pójście na 'gotowca' i wybranie się po konkretne rzeczy do galerii handlowej jest wygodne...ale ja jestem z tych, co nie chodzą na łatwiznę i nie daję się tak po prostu 'kupić' kolorowym magazynom. Chyba nawet to poszukiwanie 'nowych dróg' całkiem nieźle mi wychodzi...;)

Translation:

Today's session is the result of the last trip to second hands and of purchase tons of clothing in floral patterns...and the idea of being a cowboy is the result of my fate - how many times I turn on 'Ale kino' or 'Movies24' channel, there are only westerns ;)
My dress comes from sh&it is made by New York Laundry.

















Dałam się oszukać wiosennemu słońcu ;)

Damn spring wind ;)





Lew, czarownica i stara szafa

Dzisiejsza sesja jest ściśle powiązana z pierwszym tomem "Opowieści z Narnii", ponieważ na zdjęciach odnajdziecie zarówno lwa, czarownicę, starą szafę, stary dwór, jak i mroczną, tajemniczą atmosferę. Jednym słowem pełen serwis wrażeń ;)

W dzisiejszy mroźny, ciemny dzień wybrałam się, razem z moim nadwornym fotografem- Wielkim Bratem o imieniu Piotr na plan zdjęciowy serialu mającego reklamować jedyny w swoim rodzaju festiwal, o którym niedługo będzie naprawdę głośno. Jednym z moich zadań było przygotowanie detali scenografii. Za wiele pracy nie było, głównie z tego powodu, że dom jest wystarczająco mroczny ;) Akcja toczy się w starym dworze, z początku XIX w., pełnym wypchanych zwierząt i wielkich, starych mebli. Atmosfera jest iście wyjęta z nawiedzonej reklamy Plusa ;)
Wielkie wyrazy podziwu należą się aktorom, którzy grali w kostiumach z lat 20 i 30 ubiegłego wieku przy niemal minusowej temperaturze. To się nazywa poświęcenie sprawie ;)

Tego dnia kompletnie nie planowałam żadnej sesji, która dotyczyłaby moich ubrań - nie mam na sobie nic, co w moim mniemaniu jest wyjątkowo oryginalne, ale i mi udzieliła się atmosfera miejsca. Byłam ubrana dość ciepło, jednak przebywanie w tym domu dłużnej niż 5 minut bez ciepłego płaszcza graniczy z ascetyzmem. Na mroczny wygląd składa się:

Długi, miękki sweter - second hand ( by Clockhouse )
Rajtuzko-spodenko-legginsy - Vila
Czarne ugly boots - internetowy lumpeks, dostępny na Allegro ( by Tonic )







































Outfit :