Mały Traktat o tym, jak wyglądać, wychodząc po bułki.

Spieszę, by donieść Wam, że udało mi się przeżyć wesele, z którego to nie udało mi się wymigać żadną miarą. Z przerażeniem stwierdzam nawet, że było całkiem odlotowo - a to wszystko dzięki temu, że impreza posiadała Cztery-Czynniki-Umożliwiające-Przeżycie-Wesela-Bez-Późniejszej-Traumy:

1. Świetna, otwarta rodzina z poczuciem humoru tego kalibru, który uniemożliwia zjedzenie choćby pół krokieta bez maksymalnego skupienia na tym, by krokiet pozostał tam, gdzie krokiet powinien się znajdować. I nie, miejscem krokieta nie jest wiązanka stojąca przed Tobą na stole.

2. Mała ilość zaproszonych gości i ich dzieci o aparacie gębowym, wyposażonym w umiejętność nadawania na wysokości fal dźwiękowych, charakterystycznych dla orek, delfinów i waleni.

3. Miejsce, którego nie można nazwać 'domem weselnym', tylko przyjemnym, małym pałacem na uboczu...i to w dodatku 'zapach bigosu' free.

4. Brak zbyt dużego nagromadzenia na metr kwadratowy wujków, składających Ci szeroki wachlarz propozycji - od matrymonialnych, po udziały w zysku ze sprzedaży wykręconych, złotych klamek.


Tak więc cała, zdrowa i wolna od myśli, od których mógłby mnie uwolnić tylko dobry psychiatra, przeżyłam wesele całkiem obcych ludzi i byłam naprawdę zadowolona, że udało mi się przełamać...ale nie myślcie sobie zaraz, że od tej pory będę wielkim fanem tego typu imprez i nie przepuszczę nawet jednej, choćbym miała plus tysiąc gorączki i półpaśca. Nic z tych rzeczy - nadal nie lubię wesel, nie zamierzam porzucić swego krętactwa o wieloletniej tradycji - ja po prostu dopuszczam możliwość pojawienia się na weselu organizowanym przez jedną, konkretną rodzinę. Cała reszta może błagać na kolanach i codziennie wysyłać mi pocztą kwiatową bukiet z pięćdziesięciu strelicji królewskich - a i tak się nie pojawię :D


To było słowem wstępu, natomiast ja dzisiaj o czymś zupełnie innym - dzisiaj chciałam przedstawić Wam swój punkt widzenia na temat stroju, w jakim powinno się wykonywać prace domowe. W związku ze swoją rzadką aktywnością w blogosferze, miałam całkiem dużo czasu, by pomyśleć o tym, jak świat idzie do przodu, jacy wszyscy się robią glamour i stwierdziłam, że nie mogę dalej wychodzić do supermarketu po bułki w dresiku i koszulce Stonesów. Ludzie naprawdę się starają - prezentują w jakich majtkach powinno się spędzać sobotnie popołudnie, jakie szpilki założyć, wychodząc z psem na spacer po bezludnych polach, czy w jaki sposób połączyć nakrycie głowy z torebką, by pasowało do koloru plastikowego worka na śmieci i komponowało się z aurą ciepłego, letniego wieczoru - a ja do tej pory tak bezczelnie grzeszyłam tym swoim szarym dresem. Co za ignorancja...ale ja to wszystko przemyślałam i wyciągnęłam poprawne wnioski. Postanowiłam się zmienić. Teraz w niczym nie ustępuję konkurencji. Poniżej zobaczycie mój strój domowy, w którym piorę, sprzątam i gotuję - ocenę mej metamorfozy pozostawiam w Waszych rękach :)




2


3


4


7


5


6


8


9




'Uniform of a real housewife':

Buty - Mozzini, Humanic
Sukienka - Monnari
Pasek - H&M
Sweter - Dunnes Stores, sh
Pierścionki - Pull&Bear (z różą), Orsay (cielisty)
Kolczyki - Bijou Brigitte
Fartuch - Ikea
Rękawica - ?
Gumowe, żółte rękawice w stylu vintage - bezcenne, są w rodzinie od pokoleń ;)

29 komentarzy:

  1. Fajna kuchenna sesja :) fartuszek jest świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. pierwsze co mi przyszło do głowy to "Desperate Housewives" i do tego serialu wpisujesz się teraz idealnie :D wykapana Bree (jeśli to oglądasz, to wiesz ;))
    chyba już to pisałam, że nie znoszę wesel, może nawet równie bardzo jak Ty. moje wiejskie wesela zazwyczaj nie nastrajają pozytywnie, a poziom lejącego się alkoholu mnie, studentkę, po prostu odstrasza ^^
    sukienkę masz naprawdę boską (to słowo wydaje mi się najbardziej adekwatne i kumuluje wszystkie moje myśli na temat Twej sukienki), tak więc udam że nie czaję sarkazmu i powiem: "Co Ty robisz w tej cudownej kiecce w kuchni?!"
    ślę całusy! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o tych weselach jakbym czytała własne myśli,
    podzielisz się jakimiś uniwersalnymi wysoce skutecznymi wymówkami z których korzystałaś przez ostatnie 12 lat?;) bo do mnie zaproszenia ostatnio trafiają z zawziętością równą listom przyjęcia do Hogwartu Harrego Pottera...

    ej mamy bardzo podobne kuchnie, szafki, podłoga, układ okna względem zlewu piekarnika itd
    zresztą sama zobacz (zdj 12 i 17) http://kieliszek.fotolog.pl/gniazdo-cz-ii,2198295,link.html

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczna sukienka! wygladasz w niej naprawde fajnie:))

    OdpowiedzUsuń
  5. :) Cudnie wyglądasz! Idealna Pani domu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uśmiałam się:)

    OdpowiedzUsuń
  7. dla takiej kiecki rzucę minimalizm ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetna fryzura ii sukienka!

    OdpowiedzUsuń
  9. świetna sukienka :) w ogóle całokształt :) pozdrawiam
    obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialne!!! Drogocenne rękawiczki świetnie podkreślają styl house glamour, a fryzura dopełnia całości tworząc kontrolowany nieład i luźną domową atmosferę, a przecież o to nam wszystkim chodzi, gdy zabieramy się do prac w domu. Muszę przemyśleć swoje dotychczasowe totalnie bezstylowe hałs ałtfity i iść Twoim tropem. Dzięki za bycie inspiracją :):):)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja Cię widziałam, w poniedziałek, na Szewskiej i zabrakło mi odwagi żeby podejść...ale w końcu widziałam Łucję ! :)))

    beata

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak to możliwe, że dopiero teraz zauważyłam, że wróciłaś do nas po tak długiej przerwie!?
    Strój jak strój ale jakie czadowe żółte rękawiczki ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczna sukienka!! Wyglądasz rewelacyjnie!!

    OdpowiedzUsuń
  14. mieszkasz z Kocim Bałaganem?

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow! Great presentation of your themes. Good presentation. Thanks.Travel Beautiful bangladesh

    OdpowiedzUsuń
  16. Te loki kojarzą mi się a Alice z "Wszystkich wcieleń Tary". Albo to ta aura kuchni nigdy nie wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  17. hahaha:D dobrze, to ujęłaś:))
    sukienka przepiękna i myślę, że do prac domowych "idealna"!;)

    OdpowiedzUsuń
  18. sukienka wygląda jak rozgwieżdżone niebo :)

    witam Łodziankę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. boska jest ta sukienka :) a zdjęcia genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. bardzo fajne, pozytywne zdjęcia i super tytuł posta :)
    zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  21. śliczna sukienka:) i bardzo fajna stylizacja.
    Dodaję do ulubionych i zapraszam do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Love the blog - so maybe we can follow each others blog!? ;)

    FashionSpot.ro

    OdpowiedzUsuń
  23. omg the dress is so beautiful xoxo
    would you like to follow each other?
    A
    xx
    http://epiquemoi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. oo jaka elegancka pani domu :) sukienka kojarzy mi się z Sylwestrem :D

    OdpowiedzUsuń
  25. http://keepcalmanddonotscratch.blogspot.com/2012/10/jest-zimniej-niz-przewidywaam.html zostałaś otagowana ;)

    OdpowiedzUsuń