czwartek, 9 września 2010
Ogród botaniczny
23:12 | Autor:
Łucja
W związku z tym, że moje plany wakacyjne sczezły na niczym, staram się wykorzystać swój wolny czas, robiąc to, na co zazwyczaj nie mam czasu...tak więc choć przez rok mieszkałam w sąsiedztwie Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu, zawsze albo była kichawa pogoda, albo sesja, albo referat, który miałam napisać na dzień wczorajszy, albo odsypianie i tym podobne...dlatego na zwiedzanie wybrałam się dopiero teraz. I standardowo - było zimno. Na szczęście zawartość ogrodu w pełni wynagrodziła mi wszelkie niedogodności typu deszcz, arktyczny wiatr, źle dobrany strój i jeszcze kilka innych katastrof.
Pierwszy raz od dawna zostaniecie zalani ilością zdjęć...ale po prostu nie mogłam się oprzeć pokusie dodania wizerunków ciekawych krzaków, a to wszystko chyba przez to, że odkąd przeprowadziłam się do nowego mieszkania, sama stałam się domowym farmerem-botanikiem i hoduję trzy kwiatki: bananowca, bambusa i coś egzotycznego, co wygląda jak marihuana (aczkolwiek nie przypuszczam, by w Ikei sprzedawali marihuanę w doniczkach po 9,90 za sztukę ;D).
Zaszalałam też z kontrastem na zdjęciach, co trzeba mi wybaczyć - gdy człowiek słucha ponad dwie godziny "Japanese Boy" Aneki, made in 1981, to różne szalone rzeczy przychodzą do głowy :) (swoją drogą, to chyba przez brak palm w tym roku...na szczęście rok się jeszcze nie skończył i choćbym miała sprzedać wszystkie swoje ulubione ciuchy, zamierzam się wytaplać w jakieś błękitnej wodzie, gdzieś na drugiej półkuli :))
Opis moich niezwykłych łupów, jak zawsze pod spodem, a między zdjęciami znajdziecie kilka komentarzy przeszkadzających w oglądaniu ;)





Po zobaczeniu tego zdjęcia pewnie zainteresuje Was skąd się wziął taki ubytek w mojej skórze nad brwią...historia jest krótka i mało śmieszna - gdy byłam kilkuletnim Łosiątkiem, opiekowała się mną babcia. Pewnego pięknego dnia stwierdziła, że coś mnie ugryzło i by bąbel szybciej zniknął i nie swędział, trzeba posmarować - starym sposobem - amolem. Tym czymś, co mnie ukąsiło, była ospa. Niestety gdy bąble zeszły, została mi blizna po babcinej pomocy w takiej oto formie małego, kosmicznego krateru. Na zdjęciach rzadko kiedy go widać, bo rzadko kiedy mam zdjęcia z bliska, w każdym razie jakoś strasznie mi on nie przeszkadza :)

Fasolka szparagowa na drzewie, czego to Amerykanie nie wymyślą ;) (w rzeczywistości jest to Surmia Zwyczajna z Ameryki Północnej, a fasolki niestety nie są jadalne...:/)

Nie wiem, co to było, ale było ekstra i przypominało mi Ferrero Rocher ;)






Buty - Zara via allero (widziałam je kiedyś w Zarze w wersji białej i zabójczo mi się spodobały...z tym, że nie było żadnego innego koloru poza białym, a w białych kozaczkach to tak jakoś nie bardzo...znalazłam je kilkanaście miesięcy po wizycie w sklepie, na allegro oczywiście. I dużo taniej, oczywiście. Cenię ja za naprawdę rewelacyjne wykonanie [co się Inditexowi coraz rzadziej zdarza] i skórę licową z każdej możliwej strony, przez co komfort noszenia jest nieporównywalny z syntetykami)
"Lajkry" (czyli nazwa legginsów w mniemaniu mojego brata) - Bershka%
Kardigan - Ethel Austin, sh (pierwotnie należał do Mamuśki Łośka, ale po czystkach w jej szafie, należy do mnie)
Chusta - Troll % (9,00 zł!)
Torba - No name, allegro (wykonana jest w całości z naturalnej skóry licowej, bardzo wytrzymała, pojemna i w idealnym stanie. Zapłaciłam za nią - uwaga - 14,90 zł!!! :D)
Kolczyki - kupione gdzieś tam w Grecji, jedne z ulubionych
Pierwszy raz od dawna zostaniecie zalani ilością zdjęć...ale po prostu nie mogłam się oprzeć pokusie dodania wizerunków ciekawych krzaków, a to wszystko chyba przez to, że odkąd przeprowadziłam się do nowego mieszkania, sama stałam się domowym farmerem-botanikiem i hoduję trzy kwiatki: bananowca, bambusa i coś egzotycznego, co wygląda jak marihuana (aczkolwiek nie przypuszczam, by w Ikei sprzedawali marihuanę w doniczkach po 9,90 za sztukę ;D).
Zaszalałam też z kontrastem na zdjęciach, co trzeba mi wybaczyć - gdy człowiek słucha ponad dwie godziny "Japanese Boy" Aneki, made in 1981, to różne szalone rzeczy przychodzą do głowy :) (swoją drogą, to chyba przez brak palm w tym roku...na szczęście rok się jeszcze nie skończył i choćbym miała sprzedać wszystkie swoje ulubione ciuchy, zamierzam się wytaplać w jakieś błękitnej wodzie, gdzieś na drugiej półkuli :))
Opis moich niezwykłych łupów, jak zawsze pod spodem, a między zdjęciami znajdziecie kilka komentarzy przeszkadzających w oglądaniu ;)





Po zobaczeniu tego zdjęcia pewnie zainteresuje Was skąd się wziął taki ubytek w mojej skórze nad brwią...historia jest krótka i mało śmieszna - gdy byłam kilkuletnim Łosiątkiem, opiekowała się mną babcia. Pewnego pięknego dnia stwierdziła, że coś mnie ugryzło i by bąbel szybciej zniknął i nie swędział, trzeba posmarować - starym sposobem - amolem. Tym czymś, co mnie ukąsiło, była ospa. Niestety gdy bąble zeszły, została mi blizna po babcinej pomocy w takiej oto formie małego, kosmicznego krateru. Na zdjęciach rzadko kiedy go widać, bo rzadko kiedy mam zdjęcia z bliska, w każdym razie jakoś strasznie mi on nie przeszkadza :)

Fasolka szparagowa na drzewie, czego to Amerykanie nie wymyślą ;) (w rzeczywistości jest to Surmia Zwyczajna z Ameryki Północnej, a fasolki niestety nie są jadalne...:/)

Nie wiem, co to było, ale było ekstra i przypominało mi Ferrero Rocher ;)






Buty - Zara via allero (widziałam je kiedyś w Zarze w wersji białej i zabójczo mi się spodobały...z tym, że nie było żadnego innego koloru poza białym, a w białych kozaczkach to tak jakoś nie bardzo...znalazłam je kilkanaście miesięcy po wizycie w sklepie, na allegro oczywiście. I dużo taniej, oczywiście. Cenię ja za naprawdę rewelacyjne wykonanie [co się Inditexowi coraz rzadziej zdarza] i skórę licową z każdej możliwej strony, przez co komfort noszenia jest nieporównywalny z syntetykami)
"Lajkry" (czyli nazwa legginsów w mniemaniu mojego brata) - Bershka%
Kardigan - Ethel Austin, sh (pierwotnie należał do Mamuśki Łośka, ale po czystkach w jej szafie, należy do mnie)
Chusta - Troll % (9,00 zł!)
Torba - No name, allegro (wykonana jest w całości z naturalnej skóry licowej, bardzo wytrzymała, pojemna i w idealnym stanie. Zapłaciłam za nią - uwaga - 14,90 zł!!! :D)
Kolczyki - kupione gdzieś tam w Grecji, jedne z ulubionych
Subskrybuj:
Posty (Atom)
About Me
- Łucja
- W wiecznym pośpiechu, codziennie szukam inspiracji. Ponieważ każdy mój dzień jest nowym wyzwaniem, któremu muszę kreatywnie sprostać, dzielę się kawałkiem całkiem zwykłych i niezwykłych rzeczy, na jakie trafiam w poszukiwaniu motywacji do pracy :) Aha...i nigdy nie chodzę na łatwiznę.
Categories:
- 'Worth Buying' Project (3)
- Clothing (6)
- DIY (7)
- Extra (10)
- Friends as Heros Project (1)
- Lucia in action (7)
- My world (26)
- Outfits (43)
- Places (21)
Moja subiektywna lista szaf
- A good buy
- Agatiszka
- Baglady
- Bastet
- Erill
- Fashioneria
- Fretka
- Honey bunny in wonderland
- Honorata
- Jagodda
- Koci bałagan
- Laff
- Leśno-Marchewkowa J.
- Lumpexlover
- Matka Polka w UK = Jukejka
- Pola Ilowicz
- Ratomka
- Riennahera
- Różne ładne rzeczy
- Szafa Madziary
- Szafa osobowości
- Sztywniara
- Ula's Adamant Wanderer
- Vanity Overdose
- Venila kostis
- Veronica Fraticelli
- Vintage Goa
- Vslv's World - Fashion vs. Style
- Wieszaki Tinkerbelli
- Wyrób szafopodobny

