poniedziałek, 28 grudnia 2009

Lusi i oswojony kombinezon

Gdy tej wiosny nadszedł wielki szał na kombinezony, dość sceptycznie podeszłam do tego trendu. Wiedziałam, że jest to rodzaj ciucha, który założę kilka razy w swoim życiu, a większość czasu przeleży w czeluściach mojej szafy, dlatego nie zaprzątałam sobie tym głowy. Wszystko zmieniło się zaraz przed tegoroczną wigilią, gdy wpadłam z Mamuśką Łośka do jednego z moich ulubionych secondhandów, nazwanego przeze mnie burżujskim z racji tego, że "ubrania w nim są prane, prasowane i spryskiwane perfumami Chanel, zanim trafią na wieszak" (jaaasne) i jest jasno i przyjemnie (to akurat prawda). I tam właśnie...w ostatnim lumpeksie tego miasta, który podejrzewałabym o posiadanie nowiutkiego, skórzanego, szytego na miarę kombinezonu, wisiał właśnie on. Cielęca skórka, cudownie miękki, skrojony z największą starannością...to była miłość, od pierwszego wejrzenia. Takiego kombinezonu nie powstydziliby się nawet członkowie Abby.

Dzisiaj chciałam go naprawdę godnie zaprezentować...ale nic nie chciało ze mną współpracować - ani światło, ani aparat, ani nawet moja twarz, dlatego zdjęcia w większości są mocno rozmazane i nieostre. Jedynie Agata - siostra cioteczna Martyny nie zawaliła sprawy i wpakowała w moje włosy taką ilość gumy stylizującej, że z powodzeniem mogłabym spędzić całą noc na techno party i rano moja fryzura byłaby wręcz nietknięta. Dla dobra mojej psychiki przyjmijmy, że to wszystko było celowe ;)



5



2



3



4



1



A na samym końcu, gdy robiłyśmy trzecią poprawkę, miałam już minę zbitej pandy. Pandy dlatego, że górną powiekę miałam pociągniętą czarnym cieniem w kremie, a dolna była niczym innym jak worem od niewyspania...tego dnia zerwałam się z łóżka o 10, zamiast o 13, jak to mam w zwyczaju i z godziny na godzinę upodabniałam się coraz bardziej do misia pandy. Niestety należę do tych nieszczęśników, którzy mają niemal przezroczystą skórę pod oczami, w związku z tym, każdego dnia wyglądam jakbym noc wcześniej jarała tonę cracku. To zdjęcie strasznie mnie bawi ;D


6



Stylizacja "Na pandę w skórzanym kombinezonie":

Buty - allegro.pl
Kombinezon - sh
Fioletowy gorset - Nümph
Kolczyki - prezent gwiazdkowy (z Orsay ;))
Kopertówka - Troll
niedziela, 20 grudnia 2009

Premiera nowych włosów

Choć w 'nowych włosach' paraduję już od dwóch tygodni, dopiero teraz znalazł się czas, by się nimi w końcu pochwalić. Gratisowo dorzucam zdjęcie Mamuśki Łośka, czyli jak coś robić, to z rozmachem ;)

Zdjęcia mojej fryzury zostały wykonane w pokoju mojego brata (dzięki Bracie! ;)), a zdjęcia z Mamuśką Łośka, podczas rodzinnego zwiedzania Wrocławia, na które wybraliśmy się w ten piątek...dlatego właśnie mam na sobie narciarską kurtkę, trzy pary skarpetek i Emu, bo temperatura spadła do -15. To zdecydowanie nie był dobry dzień na chodzenie po wrocławskim jarmarku świątecznym, no ale cóż poradzić...


Jeśli chodzi o kolor włosów, niestety zdjęcia nie oddają go w pełni. Żadne. Jest miksem białego z szarym i wymagał trzykrotnego rozjaśniania utleniaczami o najwyższym stężeniu...oczywiście nie jednego dnia, bo to by było nie do wytrzymania. Razem z Justyną- moją fryzjerką, zabiegi rozłożyłyśmy na dwa razy w przeciągu tygodnia. Przez niecały tydzień chodziłam z włosami w kolorze czegoś pomiędzy białym, a żółtym a'la kurczak. Dopiero po kolejnym rozjaśnianiu i szamponie, który cały czas stosuję (to jakiś fryzjerski wymysł, który sprawia, że kolor ciągle się pogłębia i nie traci blasku...i naprawdę działa!), nabrały mocno kosmicznego wyglądu i takie już zostaną - szaro/srebrno-białe :)
Jestem bardzo zadowolona z obcięcia włosów...długie kompletnie nie są dla mnie. Czuję się w nich taka...zwykła, żadna nawet i absolutnie nie planuję zapuszczania na najbliższe...dłuuugo ;) Jestem niezwykle ciekawa Waszych opinii...jak na razie jeszcze nie spotkałam się z opinią, iż 'tym razem, to przesadziłam' (choć Justyna, gdy usłyszała o tym, jak sobie wyobrażam nową fryzurę, stawiała mocny opór, zachęcając mnie choć do rzucenia okiem na rude farby - według niej, w tym kolorze wyglądam najlepiej), a mój osobisty brat stwierdził nawet, że w nowej fryzurze wyglądam znacznie lepiej, niż w swoich naturalnych włosach ;)


Na koniec chciałabym poświęcić słowo Mamuśce Łośka, która przecież jest drugim, wielkim bohaterem tego postu ;) Mamuśka Łośka...jak widzicie, ma najmodniejsze w tym sezonie, sztuczne futro, czerwone, skórzane kozaki i futrzaną czapę - wszystko 100% vintage. Zarzeka się, że 'czyta tylko bloga Vslva i mojego', ale patrząc na jej strój, nie można być pewnym, że czasem nie 'odgapia' z jakiś szafiar ;) Na ile jesteśmy podobne? Ocenę pozostawiam Wam...




1a


2aa


3aa


4a


5


6

About Me

Moje zdjęcie
Łucja
W wiecznym pośpiechu, codziennie szukam inspiracji. Ponieważ każdy mój dzień jest nowym wyzwaniem, któremu muszę kreatywnie sprostać, dzielę się kawałkiem całkiem zwykłych i niezwykłych rzeczy, na jakie trafiam w poszukiwaniu motywacji do pracy :) Aha...i nigdy nie chodzę na łatwiznę.
Wyświetl mój pełny profil

Mail me at:

lucias.patterns@gmail.com

Mój Blip

My bloglovin:

Follow Lucias Patterns

Archives

Voyeurs :)

POMÓŻ

Mój pajacyk